O wszystkim (Reklama: yerba mate ,)

Na razie nie spotkaliśmy w tym systemie gwiezdnym zbyt wielu ludzi, których można byłoby posądzać o zdrowy rozsądek.Luke Skywalker czuł się doskonale. Siedział znów za sterami swojego myśliwca typu X sam, jeżeli nie liczyć ArtooDetoo, tkwiącego w gnieździe w rufowej części kadłuba. Może Mon Mothma nie pomyliła się, kiedy powiedziała, że Luke powinien się zająć polityką. Zbieg okoliczności mógł sprawić, że mistrz Jedi stanie się przywódcą. Może właśnie ku temu popychał go sam wszechświat. W tej chwili jednak liczył się tylko Luke, jego astromechaniczny robot i Xskrzydłowiec. Niemal wszyscy piloci cieszyli się, ilekroć mogli, zamknięci w ciasnej kabinie, samotnie pokonywać ogromne odległości. Jeżeli o to chodziło, Luke nie zaliczał się do wyjątków. Latanie sprawiało mu wielką radość. Pozwalało uciec od zmartwień, trosk i obowiązków.Tyle że ta ucieczka nie będzie trwać zbyt długo. Jak zawsze, Luke miał do wykonania ważne zadanie.Popatrzył na gigantyczną stację. Prawdę mówiąc, znalazł się tak blisko, że miałby spory kłopot, żeby na nianie patrzeć. Wypełniała niemal cały iluminator kabiny Xskrzydłowca.Luke Skywalker z trudem wierzył własnym oczom. Zapoznał się ze wszystkimi raportami.

(Reklama: , Wynajem laptopów i komputerów , Alkoholizm )